Prezydent Bayernu Uli Hoeness nie płacił podatków?

Sobota, 20 kwietnia 2013 (13:08)

Prezydent Bayernu Monachium Uli Hoeness znalazł się w centrum dochodzenia mającego wyjaśnić, czy uchylał się od płacenia podatków.

Zdjęcie

Prezydent Bayernu Monachium Uli Hoeness /AFP
Prezydent Bayernu Monachium Uli Hoeness
/AFP

O sprawie poinformował niemiecki magazyn "Focus".

Prezydent Bayernu zapewnił, że dobrowolnie poinformował urząd skarbowy o tym, że posiada konto w szwajcarskim banku i przekonywał, że współpracuje ze "skarbówką".

Reklama

"Za pośrednictwem mojego doradcy podatkowego w styczniu 2013 roku zawiadomiłem urząd podatkowy" - powiedział "Focusowi" Hoeness. Jak wyjaśnił, sprawa dotyczy jego konta bankowego w Szwajcarii.

Monachijski prokurator Kenn Heidenreich potwierdził wdrożenie postępowania wyjaśniającego. Prokuratura bada, czy zawiadomienie ma moc prawną i czy jest kompletne - wyjaśnił.

Jak zaznacza "Focus", ani prokuratura, ani Hoeness nie podali wysokości kwoty będącej przedmiotem postępowania.  

Prezes Bayernu powiedział, że zamierzał uregulować zaległe podatki po wejściu w życie niemiecko-szwajcarskiej umowy podatkowej. Podpisane dwa lata temu porozumienie, przewidujące uregulowanie problemu nieuczciwych podatników posiadających konta w Szwajcarii, zostało jednak zablokowane w grudniu w drugiej izbie parlamentu, Bundesracie, przez partie opozycyjne - SPD i Zielonych.

Od kilku lat niemieckie władze kupują pozyskane najczęściej w nielegalny sposób dyskietki z danymi niemieckich podatników, którzy ukryli pieniądze w bankach w Szwajcarii, Luksemburgu i Liechtensteinie. Po każdej takiej transakcji nieuczciwi podatnicy masowo zgłaszają się do urzędów podatkowych, zgłaszając popełnienie przestępstwa. Takie zawiadomienie traktowane jest jako okoliczność łagodząca przy ustalaniu wysokości kary.       

Jak twierdzi niemiecki tygodnik, policja podatkowa przeszukała posiadłość Hoenessa w Bawarii, jednak ani działacz piłkarski, ani prokuratura nie potwierdziły tej wiadomości.

FC Bayern odmówił ustosunkowania się do medialnych doniesień.

Artykuł pochodzi z kategorii: Wtopy

INTERIA.PL/AFP/PAP