Neymar skompromitował się z 11 metrów

Piątek, 16 listopada 2012 (09:48)

Piłkarski świat śmieje się z "wyczynu" gwiazdy reprezentacji Brazylii Neymara. 20-letni napastnik, który miał iść do Barcy, czy Realu, w towarzyskim meczu z Kolumbią fatalnie wykonał rzut karny, a teraz próbuje wytłumaczyć, dlaczego tak się stało.

Zdjęcie

Neymar pocieszany przez bramkarza reprezentacji Kolumbii /AFP
Neymar pocieszany przez bramkarza reprezentacji Kolumbii
/AFP
W 80. minucie Neymar wykonywał rzut karny. 20-latek wziął potężny rozbieg i posłał piłkę Panu Bogu w okno, co wywołało radość wśród kibiców Kolumbii. Spotkanie odbyło się w USA i Neymar chyba chciał wcielić się w rolę kickera rodem z futbolu amerykańskiego.

Gwiazdor "Canarinhos" zwalił winę na stan murawy na stadionie w New Jersey. "Ten karny był straszny, ale na pewno zauważyliście, że boisko było niestabilne. Nie wyszło. Takie rzeczy się zdarzają" - tłumaczył Neymar.

Selekcjoner Brazylii Mano Menezes przyznał rację swojemu podopiecznemu. "Boisko miało wpływ na przebieg całego meczu" - stwierdził. O samym rzucie karnym trener "Canarinhos" powiedział krótko: "To nietypowa sytuacja, która nie wymaga nawet komentarza. Neymar będzie musiał o tym szybko zapomnieć".

Sprawiedliwości stało się zadość. bo rzut karny został podyktowany niesłusznie. Dani Alves teatralnie upadł, kiedy był naciskany przez  Pablo Armero. Mecz zakończył się remisem 1-1.

Reklama

Artykuł pochodzi z kategorii: Wtopy