Trener prowokował, więc skopali go po meczu

Piątek, 19 kwietnia 2013 (10:01)

Czwartkowy mecz w chilijskim mieście Talcahuano w rozgrywkach Copa Libertadores pomiędzy gospodarzami Huachipato, a brazylijskim Gremio (1-1) zakończył się bójką piłkarzy i trenerów obydwu zespołów. Wynik wyeliminował z rozgrywek chilijską drużynę.

Zdjęcie

W Talcahuano było bardzo gorąco /AFP
W Talcahuano było bardzo gorąco
/AFP

Spotkanie kończyło zmagania w grupie ósmej. Przed meczem oba zespoły miały szanse na awans. Od 33. minuty goście prowadzili po bramce Ze Roberto. W 89. minucie wyrównał Miguel Aceval, ale gospodarze nie zdołali zdobyć zwycięskiej bramki. Remis zapewnił awans brazylijskiej drużynie, prowadzonej przez Vanderleia Luxemburgo.

To właśnie były selekcjoner "Canarinhos" i trener m.in. Realu Madryt miał sprowokować rywali do agresywnego zachowania. Według przedstawicieli Huachipato słynny szkoleniowiec drwił z rywali. Po ostatnim gwizdku sędziego miał im powiedzieć, aby cieszyli się z wakacji (bo odpadli z rozgrywek).

Reklama

Sytuacja wymknęła się spod kontroli, kiedy gospodarze zaczęli oskarżać Luxemburgo o prowokacje. Ten rzucił się do ucieczki, kiedy szkoleniowiec Huachipato Jorge Pellicer i kilku innych graczy ruszyło w jego kierunku.

Brazylijczyk nie zdołał wbiec do tunelu, poślizgnął się na trawie i upadł na ziemię. Tam dwóch zawodników gospodarzy wymierzyło mu kopniaki zanim funkcjonariusze policji zdołali go ochronić. Następnie doszło do bójki między piłkarzami i członkami sztabów szkoleniowych.

- Nic z tego, co się wydarzyło, nie było konieczne. Po zakończeniu meczu rozmawiałem z osobą z obsługi i podszedł do mnie ktoś z ekipy przeciwnej, aby ponarzekać na wynik. Potem zobaczyłem, że ich trener zmierza w moim kierunku. Starałem się uciekać, bo nie chciałem się w nic angażować. Widziałem, że on chce się bić. Kiedy upadłem jeden z zawodników mnie nadepnął, a drugi uderzył - relacjonował wydarzenia w lokalnych mediach Luxemburgo.

Pellicier jednak zakwestionował tę wersję wydarzeń na stronie internetowej dziennika "El Mercurio".

- Próbował z nas żartować. To niesportowe zachowanie. Powiedział, że powinniśmy jechać na wakacje - tłumaczył trener gospodarzy.

To nie pierwsze takie wydarzenie w tych rozgrywkach w ostatnim czasie. Na początku kwietnia co najmniej czterech piłkarzy argentyńskiego Arsenalu Sarandi zostało zatrzymanych za napaść na policjantów, którzy po przegranym meczu z Atletico Mineiro próbowali chronić sędziego.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ekscesy